Feniks

poniedziałek, 11 grudnia 2017


Nie było mnie tutaj całe wieki! Ostatni post pojawił się trzy miesiące temu, a ja mam wrażenie, że od tamtej chwili minęło co najmniej sto lat. Gdzieś po drodze zgubiłam swoją lekkość pisania i teraz palce ciążą mi nad klawiaturą, a ja zastanawiam się jak ubrać w słowa minione miesiące.
Przez całe moje życie nie zaszło w nim w tak krótkim okresie tyle zmian, ile obecnie. Miałam już tutaj nie wracać, dać się porwać innym zajęciom i sprawdzić się w nowych wyzwaniach. Ale myśl o opuszczeniu blogowania powodowała iskrę żalu w sercu; ciężko zrezygnować z czegoś, co tworzyłam przez trzy lata i co po drodze stało się moją ogromną pasją.



Pewnego wieczoru przeglądałam archiwum postów i uderzyła mnie myśl, dlaczego w ogóle zaczęłam blogować.


"W pierwotnej wersji adres natforart.blogspot.com miał być tylko moim pamiętnikiem, albumem tak ulotnych wspomnień."

I oglądając stare zdjęcia, czytając stare wpisy doszłam do wniosku, że ta strona to świadectwo zmian, jakie zachodzą w moim życiu. Biegnąc wzrokiem po słowach wystukanych na klawiaturze kilka czy kilkanaście miesięcy temu, mogę dokładnie odtworzyć uczucia, które mi wtedy towarzyszyły. A że na starość robię się nieco sentymentalna, to jest to fajny bonus!
(Z tą starością to nie przesadzam, już za kilka dni obchodzę ostatnie 'naście'!)



Moje życie pędzi teraz w zawrotnym tempie! Dzień po dniu mija jak szalony, a ja staram się z każdej chwili wycisnąć to, co życie ma mi najlepszego do zaoferowania. Wykres moich uczuć w minionych miesiącach tworzył szaloną sinusoidę, w której nieposkromiona ekscytacja mieszała się z przytłaczającym żalem, a radość przeplatała ze smutkiem. Na szczęście uporządkowałam ten chaos i zrobiłam miejsce tylko na pozytywne chwile i uczucia.

Pamiętajcie Kochani, wbrew pozorom da się przeżyć koniec świata. Da się nawet pozwolić, by ten świat się odrodził i zaskoczył feerią nowych, niespotykanych dotąd barw!


New Look sweter
H&M okulary
Fot. Daniel Tomczyk

A czym dla Was jest blogowanie?

Czytaj dalej »

Machu Picchu Europy!

wtorek, 12 września 2017



Do tej niezwykłej wioski, zbudowanej na kapryśnym  podłożu pięknego wąwozu, prowadzi tylko jedna droga. Ekscytujące pięć kilometrów przypominające wijącą się wstążkę; piekielna droga słynna na całą Europę, która niejednego kierowcę przyprawia o gęsią skórkę. Jadąc nią za pierwszym razem czułam się jakbym właśnie wsiadła na wysoką karuzelę, a samochodowe pasy bezpieczeństwa wydawały się niewystarczającym zabezpieczeniem. 
Jeżeli ktoś uważa, że jedynka służy tylko do ruszania, to muszę go rozczarować! Jadąc krętą drogą do tej tajemniczej wioski raczej trudno wrzucić inny bieg.





Będąc już na miejscu, ciężko o to, by automatycznie nie nasunęło się porównanie do Machu Picchu. Widok malowniczej wioski Masca to jeden z  najbardziej niesamowitych krajobrazów, których doświadczyłam w życiu. Poszarpane skały, opadające w stronę granatowych wód oceanu, świadczą o ogromnej sile natury i o błahości ludzkiego życia.




Razem z koleżanką, pełne zapału i energii, postanowiłyśmy podjąć wyzwanie i udać się na trekking w dół wąwozu. Szlak, pełen niespodzianek i zapierających dech w piersiach  krajobrazów, był najtrudniejszą i najbardziej wymagającą trasą, jaką kiedykolwiek pokonałam. Jakie wielkie było moje poczucie szczęścia, gdy trzy i pół godziny później udało nam się dotrzeć do zatoki i wypocząć na przepięknej plaży Masca Bay. 



 Na przełomie ostatnich miesięcy dostałam sporo pytań na temat mojej wakacyjnej pracy. Postanowiłam zebrać je w całość i odpowiedzieć na wszystko w jednym miejscu. Dlatego jeśli masz pytanie dotyczące pracy jako animatorka hotelowa, zadaj mi je w komentarzu lub tutaj (klik).



Czytaj dalej »

My canarian everyday

sobota, 29 lipca 2017



Cześć wszystkim! W ciągu mojej krótkiej przerwy od blogowania zdążyłam załatwić wszystkie sprawy związane z rekrutacją na studia (no dobra, w zasadzie mój Chłopak to załatwił) oraz prawie pożegnać się ze światem przez okropną chorobę (właściwie to było zwykłe przeziębienie, ale chciałam dodać choć ciut dramaturgii). A więc jest to już oficjalne- od października będę studiować na mojej wymarzonej uczelni! Nawet nie wyobrażacie sobie, jaka jestem szczęśliwa i pełna planów na przyszłość! 



Jeżeli chodzi o moją codzienność to bez zmian: słońce, plaża, ocean.. Nuda, haha! Gdy słyszę o tym, jaka pogoda jest w Polsce jeszcze bardziej jestem wdzięczna za to słońce, które nie opuszcza nas nawet na parę chwil! 


Dzisiejsze  zdjęcia to efekt pewnego popołudnia z Laurą- moją holenderską koleżanką. Mimo że znamy się krótko, to dogadujemy świetnie i już na jesień odwiedzi mnie w Warszawie! Co więcej, Laura właśnie założyła bloga, miło więc będzie dzielić wspólną pasję :)



Kombinezony to zdecydowanie mój wakacyjny faworyt! Są wygodne i łatwo się je nosi- wystarczy dobrać dodatki (np. piękne torebki na łańcuszku w haftowane kwiaty) i jesteśmy gotowe. Sama mam w swojej szafie kilka i co najmniej drugie tyle z pewnością jeszcze zdążę zakupić przez tegoroczne lato. Sprawdzcie, które najbardziej ostatnio przypadły mi do gustu :)


1. klik/ 2. klik/ 3. klik
1. klik/ 2.klik/ 3.klik



Pralka mnie właśnie zaalarmowała, że pranie gotowe, a więc idę je wyjąć i rozwiesić! 
Miłego dnia :) 


Czytaj dalej »

Dlaczego wyjechałam?

sobota, 15 lipca 2017



Jest 23:59, a ja w końcu znalazłam motywację do obróbki zdjęć, które w ostatnim czasie wykonałyśmy wraz z nowopoznaną przeze mnie koleżanką!  W tle słyszę, dość głośno zresztą, rytmy gorącej latynoskiej muzyki, bo akurat w 'moim' mieście przez cały tydzień trwa festiwal. Przeglądając zdjęcia, podświdomie zaczęłam odpowiadać sobie na pytanie, które przez ostatni miesiąc było mi zadawane bardzo często! Co chwilę słyszałam/ czytałam coś w stylu "Skąd taki pomysł?", "Co skłoniło Cię do wyjazdu?" i tak dalej..  Powiem Wam szczerze, że do tej pory zupełnie tego nie analizowałam! W jednej sekundzie w mojej głowie zrodził się taki pomysł i konsekwentnie dążyłam do jego realizacji, zupełnie nie myśląc o tym, jak będzie i czy w ogóle sobie dam radę.



Mój wyjazd na Wyspy Kanaryjskie jest więc owocem bardzo spontanicznej decyzji! Dopiero po miesiącu mieszkania w tym raju zdałam sobie sprawę, że mój organizm podświadomie bardzo wyrywał się do takiej przygody. W moim życiu dominuje ciągła chęć odkrywania i rozwijania się, dochodzę do wniosku, że ja po prostu boję się zwyczajności. Nie potrafię zadowolić się przeciętnością, tak samo jak nie satysfakcjonuje mnie nieprzyprawiony schabowy na obiad. Lekkie nawiązanie do polskości jest celowe, bo to kolejny podświadomy powód mojej decyzji. W pewnym momencie byłam już tak znużona codziennością (szczególnie w okresie przedmaturalnym, koszmar!), że całą sobą rwałam się do ucieczki od tego wszystkiego, co znam.



 Myślę, że w głównej mierze to właśnie ta chęć ucieczki od codziennej rutyny popchnęła mnie do podjęcia decyzji o zostawieniu na kilka miesięcy całego dotychczasowego życia, wszystkich znajomych, rodziny i przede wszystkim ukochanego chłopaka. Nie potrafię stać w miejscu. Najbardziej szczęśliwa czuję się, gdy w moim życiu mnóstwo się dzieje, gdy mogę dowiadywać się wciąż czegoś nowego o sobie przez nowe doświadczenia i zajęcia. 


Odpoczynek, przede wszystkim mentalny, i spokój ducha. To zdecydowanie ogromne korzyści mieszkania z dala od tego, do czego przywykłam. A gdy dodamy do tego dużo słońca, ocean za oknem i pracę, którą kocham i która daje mi ogromną satysfakcję (a poza tym fajne pieniądze) to chyba mamy przepis na idealne wakacje!


Dzisiaj mija równy miesiąc odkąd przyjechałam na wyspę! Hiszpanie postanowili uczcić ten moment dosyć hucznie, dlatego lecę się szykować by za chwilę obejrzeć cudny pokaz fajerwerków! :D




 klik kombinezon

Jak mijają Wasze wakacje? :)


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia