To już jest koniec!

wtorek, 27 czerwca 2017

 
Hej Kochani! Wakacje na dobre już się zaczęły, szkolne plecaki poszły w odstawkę i pewnie ostatnie, o czym teraz wszyscy myślimy to szkoła. A ja dzisiaj troszkę na przekór :) Dla mnie wakacje trwają już od 19 maja bo właśnie wtedy miałam ostatni egzamin maturalny! Jeden miesiąc już minął, dlatego na spokojnie i z dystansem mogę powrócić myślami do etapu edukacji! Nie będzie żadnego podsumowania- nienwidzę rozdrabniać i analizować przeszłości :) Będą za to luźne refleksje oraz może kilka rad dla tych, którym do skończenia szkoły jeszcze trochę zostało!



Każdy etap mojej edukacji będę wspominać cudownie! Przedszkole i podstawówka, wiadomo, chodziło się po drzewach i grało w piłkę na podwórku. Okres gimnazjum był naprawdę pięknym czasem w moim życiu! Pierwsze występy na scenie, spektakle teatralne, wyjazdy, najwspanialszy tydzień w Barcelonie- te wszystkie rzeczy sprawiły, że stałam się dużo bardziej otwarta na świat i ludzi oraz pewniejsza siebie. Dzięki nim poznałam również wiele cudownych osób (w tym mojego Chłopaka), z którymi przyjaźnię się do dziś!
No i ostatni etap- szkoła średnia! Ten okres wypełniały mi impreeeeezy (czas 18stek!), samodzielne większe i mniejsze podróże, wyjścia z przyjaciółmi no a w ostatnim roku- przygotowania do matury! Przy tym wszystkim towarzyszyli mi wspaniali ludzie, moją klasę zapamiętam na długo i będę wspominać ją wspaniale!





Czy patrząc z dystansu, coś bym zmieniła?
Z pewnością poświęciłabym mniej energii na naukę kompletnie niepotrzebnych przedmiotów. Nawet nie chodzi o czas, bo między innymi dzięki tak dobrym ocenom wielokrotnie udało mi się zdobyć wysokie stypendium. Na pewno zredukowałabym poziom stresu do minimum :) 



Patrząc wstecz niczego nie żałuję, cała moja przeszłość ukształtowała osobę, którą jestem teraz.


Z jednej strony jest mi strasznie smutno na myśl, że nigdy już nie wrócę do tak fajnego okresu w moim życiu, że już nie usłyszę szkolnego dzwonka zapowiadającego tak wyczekiwaną przerwę.. z drugiej strony jednak czuję się już gotowa na nowe przygody, wrażenia, znajomości!  Na razie cieszę się latem (pozdrowienia z gorących Kanarów!) a co dalej przyniesie czas okaże się niebawem!



klik sukienka
zdjęcia wykonane przez najzdolniejszą Natalię (klik)


A Wy jak wspominacie swoje szkolne lata? A może jeszcze chodzicie do szkoły? :*

Czytaj dalej »

Color power- BURANO

wtorek, 20 czerwca 2017

 


Hej! Dziś piszę do Was o pięknym miejscu z kolejnego cudownego skrawka Ziemi!
Będąc w Wenecji, nie mogliśmy ominąć, jak się potem okazało, najbardziej kolorowej wyspy, którą kiedykolwiek odwiedziłam. Wierni fani instagrama z pewnością ją kojarzą- jest niezwykle wdzięcznym miejscem do fotografowania, a więc gości na wielu szanujących się kontach podróżniczych.
Od magicznej Wenecji dzieli ją zaledwie niecała godzina rejsu tramwajem wodnym. Ten czas to doskonała okazja, by zmęczenie po długich spacerach pośród weneckich kanałów ustąpiło i abyśmy nabrali sił do kolejnych godzin chodzenia :)

Burano, bo taką nosi nazwę to niezwykłę miejsce, zachwyca feerią barw. Sprawia wrażenie jakby było nie z tego świata, jak wyjęte rodem z bajki! Tam nawet wystawy sklepowe pasują kolorystycznie do otoczenia, a wywieszone pranie dodatkowo nadaje uroku!
 

Oczywiście my- jak to my, nie podążaliśmy z góry wytyczoną turystyczną drogą. Jak najszybciej 'uwolniliśmy' się od grupki turystów i zdecydowaliśmy się po swojemu odkrywać piękno wyspy. Dotarliśmy do każdego zakątka Burano, wchodziliśmy do zakamarków i zaułków. Pokochałam klimat tego miejsca!
Obejście całej wyspy, z licznymi przystankami na zrobienie zdjęć, zajęło nam 2-3h. Wysepka jest niewielka, za to robi imponujące wrażenie!



Co ciekawe, walor estetyczny kolorowych domków jest, według legendy, tylko skutkiem ubocznym!  Idea malowania domów na różne kolory była podobno dużo bardziej praktyczna :) Burano jest wyspą rybaków, którzy, wracając z połowów nie wylewali alkoholu za kołnierz. Swój dom mogli rozpoznać jedynie po kolorze i dzięki temu zawsze odnajdywali drogę :)
Ile w tym prawdy? Nie wiadomo, za to cudny pejzaż cieszy oko każdego turysty, który decyduje się wybrać w ten rejon.
Dziś mieszkańcy mają odgórny nakaz odświeżania elewacji co pewien czas. Co więcej, kolor także jest ustalony, a jeśli mieszkańcy chcą zmienić barwę swego domku- czeka ich długa i żmudna biurokracja.



 


Mieliście kiedyś okazję odwiedzić Burano? :)
 

Czytaj dalej »

Bongiorno z Wenecji! | OOTD

niedziela, 11 czerwca 2017

 


Witajcie! Dziś tym postem powracam wspomnieniami do ostatnich dni, podczas których wraz z moim Chłopakiem odwiedziliśmy północną część Włoch, a dokładniej jej fragment leżący nad Adriatykiem. To był jeden z najlepszych wyjazdów w moim życiu, spełnił moje wszystkie oczekiwania, a nawet je po stokroć przewyższył. Wszystkie pozytywne opinie, które przed wylotem czytałam o Wenecji zdecydowanie nie były na wyrost- to magiczne miejsce, pełne pocztówkowych pejzaży, tajemnic czyhających za rogiem i orzeźwiającego prosecco. Przed naszą podróżą zebrałam pokaźny stos informacji o tym miejscu i zastanawiałam się, czy ja również odnajdę tę magię w tym mieście? Czy się nie rozczaruję? Wszystkie te wątpliwości odeszły w niepamięć, gdy tylko postawiliśmy pierwszy krok w Wenecji.



"Być w Wenecji, 
to jakby zjeść
całe pudełko czekoladek
 z likierem naraz." 
                                                                                 T. Capote

 

Jak ognia staraliśmy się unikać podążania typowo turystycznym szlakiem. Wenecja jest jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc Europy- szacuje się, że odwiedza ją rocznie aż 20 milionów turystów! Tłumy skupiają się głównie w dwóch miejscach- na placu św. Marka oraz na Ponte di Rialto, czyli jednym z najbardziej znanych mostów Wenecji. Nie mieliśmy ochoty na przepychanie się łokciami wśród rzeszy nieznajomych, dlatego szybko skręciliśmy w boczną uliczkę tak, by móc w pełni delektować się czarem tego miasta. Nie do wiary, że zaledwie kilka minut od tych najbardziej zatłoczonych miejsc Wenecja staje się spokojna, romantyczna i tajemnicza- czyli dokładnie taka, jaką pokochałam ją najbardziej.


 
 





Zdecydowanie woleliśmy poznać Włochy 'od środka', chłonąć każdym zmysłem jego piękno niż biegać po kolei do każdej z turystycznej atrakcji i odhaczać ją z listy. Oczywiście, były takie miejsca, które po prostu musieliśmy zobaczyć! Następny wpis poświęcę właśnie na wypisanie rzeczy, które trzeba zrobić i miejsc, które trzeba odwiedzić, będąc w Wenecji (bazując na subiektywnej opinii mojego Chłopaka i mojej:)).


 Sorki za ten wysyp zdjęć ale zupełnie nie mogłam zdecydować, które wybrać :) 
Mieliście kiedyś okazję być w Wenecji?

 



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia